Męska siła w walce ze szlugiem, czyli losy trzech panów i papierosa

Palenie fajek jest jednym z najbardziej uzależniających nałogów, z którym mierzy się wielu mężczyzn i to ze wszystkich stron świata. Szlugi, jak nazywa je miejski słownik, robią ze zdrowiem palaczy tak zwaną demolkę totalną. Wpływają też na sam lifestyle (komfort życia) no i Twój look, czyli wygląd. Jak? Chociażby przez zadyszkę (nie zrobisz zbyt wielu pompek) czy tego smrodu, który czuć (niestety) z kilometra. Dlatego dziś, 31 maja, w Światowy Dzień Bez Papierosa – podejmij rękawicę i rzuć te fajki.
Zrzut ekranu 2024-05-31 o 14.39.56.png

Przedstawiamy historie trzech panów, którzy na różne sposoby walczyli na ringu z papierosowym przeciwnikiem. Pierwszy z nich ciągle boksuje się z tym problemem, drugi z sukcesem wygrał ostatnią rundę pojedynku i rzucił szlugi, a trzeci nadal jest w nałogu, ale dzięki new tech – wdycha mniej tego syfu niż wcześniej. Zainspiruj się ich historiami (a dokładniej tą, z happy endem) i zrób krok w stronę zdrowszego życia.

Nowy „stary” ja – historia Adama 

Adam, 29-letni informatyk z Warszawy, nie miał w planach zostania nałogowym palaczem (no bo w końcu, kto ma?). Wszystko zaczęło się niewinnie, gdy na pierwszym roku studiów koledzy wciągnęli go w palenie papierosów podczas studenckich imprez. Był to sposób na „integrację”. Początkowo palił biernie, później puszczał chmurę razem z innymi w klubowej palarni, a z czasem paczka fajek miała już swoje stałe miejsce w kieszeni jego spodni. W pewnym momencie, w życiu Adama pojawiła się ona – Agata, która szybko z koleżanki zamieniła się w jego oficjalną dziewczynę. Agata nie była palaczką, dlatego tym bardziej przeszkadzała jej woń popielniczki, która osiadała na ubraniach i skórze jej chłopaka. Zaczęła suszyć mu głowę, aby rzucił te śmierdzące fajki. A, że to była „ta jedyna”, Adam podjął się tego zadania… tyle, że robił to wielokrotnie. Niestety to, co udało mu się osiągnąć na przestrzeni miesięcy, to ograniczenie liczby wypalanych papierosów w trakcie dnia. Agata postanowiła wtedy zmienić „strategię” – z suszenia głowy na pomocną i wspierająca dłoń. Razem i wspólnymi siłami planują teraz skopać tyłek papierosom.  

Z kumplem-sekundantem na ringu – historia Maćka 

Maciek, 36-letni marketingowiec z okolic Gdańska, nigdy nie był wzorem zdrowego trybu życia. Od 13 lat palił papierosy, nie trzymał diety, ale też nie dzierżył nigdy w dłoni karnetu na siłownie. Jeśli chodzi o szlugi – wymykał się na dymka podczas każdej przerwy w pracy, a po robocie zionął papierosowym dymem jak smok. Z każdym dniem, miesiącem i rokiem, odczuwał coraz silniej ciężar na płucach, a jego kondycja systematycznie się pogarszała. Krótkie biegi na przystanek autobusowy zaczęły być wyzwaniem, a zwykłe schody stały się przeszkodą. Podejmował sporadycznie próby rzucenia, ale zawsze na krótko. W końcu nastał game-changer w postaci jego dobrego kumpla Rafała – też palacza. Postanowili rzucić papierosy razem zmieniając holistycznie cały swój lifestyle. Zapisali się na siłownie (trener z siłki pomógł im też ułożyć jadłospis), kupili rowery, zaczęli czuć się lepiej. Im lepszą robili formę, a ich mindset był nastawiony na aktywność fizyczną – tym mniej było czasu i ochoty na dymka. Pomogły im też przyklejane (na sukcesywnie rosnący biceps) plastry z nikotyną. Dzisiaj Maciek z Rafałem obchodzą drugą rocznicę bez fajka. 

Przegrany z nałogiem, ale nie stracony przez papierosa – historia Mateusza 

Mateusz, 32-letni inżynier z Lublina, „od wieków” wypalał nawet 2 paczki dziennie. Nie pamięta nawet jak to się zaczęło i kiedy papierosy w jego życiu zagościły na dobre. Przez te „wieki” miał niezliczone podejścia do odstawienia szlugów. Zaczął od próby odwrócenia od nich uwagi – więcej się ruszał, zapisał się na zajęcia z piłki nożnej w lokalnym klubie. Wszystko na nic – koledzy po treningu szli do pubu, a tam już chęć sięgnięcia po fajkę była nie do powstrzymania. Następne w kolejce znalazły się spray’e z nikotyną, a później nawet leki z lekarskiej recepty. Zastanawiał się nawet czy to będzie dla niego game-over, czy na zawsze zostanie już z zapalniczką i papierosem. Scrollując internet, natknął się w końcu na artykuł o nowych technologiach dla tych najtwardszych z twardych palaczy (nie mylić jednak z twardzielami). Dowiedział się, że zamiast dalej truć się dymem, może zamienić fajka na urządzenie, w którym tego dymu po prostu nie ma. Takie produkty generują też mniej tego syfu, niż klasyczne szlugi, no i jak one nie cuchną. Kupił iqosa ilume, podgrzewacz tytoniu. Wie jednak, że to mniej trujący zamiennik papierosa, więc traktuje go jako etap przejściowy do upgrade’u życia bez nałogu. Tylko wtedy wygra całą walkę, a nie tylko kilka rund.

Nigdy się nie poddawaj! 

Jak widzisz rzucanie palenia to proces pełen wyzwań, ale każda próba przybliża nas do celu. Ważne jest, aby znaleźć swoją motywację, opracować plan działania i się nie poddawać (nawet jak zaliczy się tzw. gonga, a nawet nokaut). Jeśli jesteś w trakcie tej trudnej drogi, pamiętaj – nie jesteś sam. Wspierajmy się nawzajem i dzielmy się doświadczeniami, bo męska siła w walce z nałogiem jest nieoceniona, a szanse na sukces rosną. 


Dodał(a): redakcja Środa 29.05.2024